Komnata Drzwi 🚪🏃

[PL] Mulan (2020) 📽️

Mulan - Disney (2020)

Są sprawy, które jednym do gustu przypadną, a innym nie. Zwłaszcza jak się majstruje przy swego rodzaju klasyce, znanej i lubianej historii. Co wyszło z aktorskiego remake’u Mulan? Sprawdźmy :)

W małej wiosce mieszkała rodzina. W tej rodzinie żyje sobie nasza bohaterka – Mulan. Jest dziewczynką, więc oczekuje się od niej wielu spraw, nie tych jednak, które ją samą interesują. Jak dowiadujemy się z jednej ze scen, energia Chi jest w niej silna. Bardziej wolałaby być wojownikiem, tak jak mówi jej serce – a nie gospodynią domową, jak mówią inni ludzie. I tu zaczynają się problemy…

Mógłbym w tym miejscu szeroko porównać obie wersje, a różnic jest tu więcej niż podobieństw… Jak zamiana smoka Mushu na feniksa-opiekuna, a przynoszącego szczęście świerszcza na… człowieka o takim przezwisku. Ograniczę się jednak do mojej opinii. Przede wszystkim powiem jasno – nie mam nic przeciwko zmianom w konwencji filmu, jaką znaliśmy z animacji. Gdyby powtórzyć wszystko tak, jak było – to jaki byłby w tym sens i jaka zabawa? Mogłoby być nudno, a krytycy zaraz okrzyknęliby klapę, bo to sprzedawanie dwa razy tego samego. A tu proszę, co scena, to nowość. Jeśli kojarzycie zaczerpnięte ze wschodnich komiksów czy filmów animowanych akcje typu bieganie po ścianach, to będziecie w domu. Jeśli nie… Cóż. Będzie okazja je poznać ;) Ale znów, to nie jest tak, że zaczerpnięto te elementy tylko po to, żeby były. Powstała dzięki temu pewna atmosfera nierealności, pewna konwencja dalekowschodniej baśni. To już brzmi sensownie, prawda?

W filmie tym nie chodzi o walkę, choreografię walki czy nawet konflikt dobra ze złem. Jest coś ponad tym wszystkim, choć te też tam są. Jest to bowiem opowieść o stawaniu się, o przezwyciężaniu samego siebie, o odnajdywaniu się. Zabrakło tu piosenek (prócz oczywiście napisów końcowych), a obecność walk na śmierć i życie (jednakże bezkrwawych) podnosi nieco poziom całości z filmu dla dzieci do opowieści dla tych bardziej dorosłych. I takie jest też jego przesłanie. O tym, że prócz sztywnych zasad jest w życiu miejsce na coś bardziej „miękkiego” jak serce – i oczywiście coś jeszcze, bardziej sprecyzowanego, czego jednak w tym momencie nie zdradzę.

Mulan to dobry film. Cieszą też liczne nawiązania do „oryginału”, nie tak rozbudowane, żeby nie wiedzieć o co chodzi, gdy nie oglądało się animacji. Ot, smaczki. Jeśli zaś mowa o pewnej gorliwości w pokazywaniu czynów nadludzkich – to jest na to swoje określenie. Teatralizacja. Nie jako dramatyzacja – ale pokazywanie czegoś w formie nawet i przesadzonej. Daje to możliwość pokazania z jeszcze większą mocą, co ma się przez to do powiedzenia. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim to się spodoba. Ale postarajcie się spojrzeć na nową Mulan jak na Mulan, a nie jak klon czy nową wersję bohaterki ze starego filmu. Myślę, że bardzo by ją to ucieszyło ;)

Ocena: Nie umarła królowa, niech żyje królowa!

#Filmy #PL